Fundacja Wiara i Tęcza

Błogosławieństwo dla par jednopłciowych. O aktualnym stanie debaty w Niemczech

“Kochasz wszystko, co istnieje, nie brzydzisz się żadnym ze swoich dzieł; gdybyś któreś z nich miał nienawidzić, po prostu byś go nie stworzył. Jakże mogłoby coś nadal trwać, gdybyś Ty tego nie chciał, albo nie ulec zniszczeniu, gdybyś nie powołał do istnienia? Oszczędzasz wszystko, gdyż jest Twoje, Władco, Przyjacielu życia.”

(Mdr 11, 24-26, Biblia Ekumeniczna, wydanie I, 2017 r.)

Błogosławieństwo jest samym dobrem, które Bóg nam daje. Kiedy ludzie błogosławią Boga, mówimy wtedy, że Go wielbią i chwalą. Świadczą o Jego dobroci. Jeśli Bóg błogosławi cokolwiek lub kogokolwiek, to również “dobrze mówi”, “dobrze życzy”: w tym sensie, że Bóg powoduje dobro. Kiedy ktoś błogosławi coś lub kogoś, można to zrozumieć w ten sposób, że człowiek prosi Boga o dobro dla czegoś lub kogoś innego. Wszystko to zawiera się w hebrajskim słowie „barach”, greckim „eulogein” i łacińskim „benedicere”.

Obrzędy błogosławieństwa to liturgie skupione wokół szczególnego rodzaju błogosławieństwa. O to błogosławieństwo można prosić w wielu intencjach. Szczególnie kontrowersyjne wydaje się błogosławieństwo kościelne dla par, które nie mogą zawrzeć związku małżeńskiego w Kościele. Sytuacja ta różni się jednak w zależności od kraju i wyznania – ze względu na panujące warunki prawne.

W Niemczech spory o uroczystość błogosławieństwa dotyczą głównie błogosławieństw dla par osób tej samej płci; w Kościele katolickim mogą jednak odnosić się także do rozwodników, którzy wstąpili w ponowny związek małżeński lub par, które nie zdecydowały się jeszcze na sakrament małżeństwa.

Skupmy się na sytuacji związanej z błogosławieństwem dla par osób tej samej płci.

W Kościołach ewangelickich w Niemczech od dawna trwa debata nad tym, czy pary tej samej płci mogą być błogosławione w kościele, czy mogą zostać pobłogosławione w publicznej liturgii, czy to błogosławieństwo powinno zostać zapisane w księgach kościelnych oraz czy celebracja błogosławieństwa jest równoważna ślubowi.

Jako argument przeciwko błogosławieństwom dla par jednopłciowych podaje się odrzucenie seksualności osób tej samej płci w Piśmie Świętym. Przeciwstawia się temu jednak fakt, że Biblia nie zna pojęcia seksualności osób tej samej płci w obecnym sensie. Nie wie nic o orientacji seksualnej osób tej samej płci i nie zna jednopłciowych związków partnerskich, które nie opierają się na władzy i podporządkowaniu. Ten argument jest dziś powszechnie akceptowany. Istnienie związków osób tej samej płci, w których partnerzy darzą siebie nawzajem miłością i biorą za siebie odpowiedzialność, jest uznawane przez prawie wszystkie lokalne Kościoły ewangelickie, nawet jeśli nie wszyscy się z tym zgadzają.

Właśnie dlatego prawie wszystkie Kościoły ewangelickie poszczególnych krajów związkowych zezwalają na błogosławieństwo par tej samej płci, a trzynaście z nich postanowiło z upływem czasu zezwolić parom jednopłciowym nawet na ślub, taki jaki mają tradycyjne pary. To też nie dziwi – tradycyjny ślub ewangelicki polega na błogosławieństwie dla pary, która zawarła małżeństwo. Skoro więc w Niemczech małżeństwa są dostępne również dla par osób tej samej płci, Kościoły ewangelickie postępują konsekwentnie, jeśli warunki kościelne (celebracja, dokumentacja) są także ujednolicone.

W Kościele Starokatolickim w Niemczech od 2014 r. istnieje oficjalnie zatwierdzona liturgia błogosławieństwa związków osób tej samej płci, oparta na wieloletniej praktyce. Jednak w odróżnieniu od małżeństwa osób różnej płci przy błogosławieństwie pary tej samej płci nie mówi się jak dotąd o sakramencie.

Również w Kościele Rzymskokatolickim od lat trwa dyskusja o wprowadzeniu obrzędu błogosławieństwa dla par osób tej samej płci. W tym przypadku należy spełniać wymogi prawa kościelnego, na których przestrzeganie szczególnie zwraca uwagę zwłaszcza Kuria rzymska. Wprowadzenie takiej liturgii jest obecnie dyskutowane w kontekście „drogi synodalnej”, uporządkowanego procesu reformy Kościoła katolickiego w Niemczech. Taka liturgia – nawet dla związków niesakramentalnych, dla wszystkich, którzy nie mogą zawrzeć katolickiego ślubu – mogłaby zostać wprowadzona przez poszczególne diecezje.

Opowiada się za nią również Komitet Centralny Niemieckich Katolików. Komitet Centralny jest najwyższym przedstawicielstwem świeckich katolików w Niemczech. Skupia przedstawicieli rad diecezjalnych i stowarzyszeń katolickich, a także instytucji apostolstwa świeckich i pozostałych reprezentantów Kościoła i społeczeństwa. Został uznany przez Konferencję Episkopatu Niemiec za organ koordynujący przedsięwzięcia apostolstwa świeckich i wspierający apostolską działalność Kościoła, zgodnie z propozycją Soboru Watykańskiego II zawartą w dekrecie Apostolicam actuositatem (nr 26).

W Kościele katolickim małżeństwo to sakrament, który małżonkowie udzielają sobie nawzajem. Dlatego publiczna przysięga małżeńska składana w obecności właściwego duchownego, ustanawiająca przymierze małżeńskie, jest dopóty niemożliwa dla par tej samej płci, dopóki (katolickie) małżeństwo ze względu na potomstwo może być zawierane tylko przez jednego mężczyznę i jedną kobietę.

Niemniej jednak także pary tej samej płci proszą swojego księdza, pastora lub pastorkę o błogosławieństwo. Chodzi tu o błogosławieństwo dla pary – nie dla poszczególnych partnerów. Niektórzy duszpasterze spełniają tę prośbę, inni nie. Błogosławieństwa czasami mają miejsce w kameralnym gronie, ale czasem także publicznie w kościele. Dla wielu przedstawicieli Kościoła ważne jest, aby takie błogosławieństwo podczas liturgii nie było mylone z sakramentalnym małżeństwem. Dlatego na taką uroczystość religijną wybierają inną formę niż ślub.

Istotnym jest fakt, że w Niemczech pary tej samej płci zostają prawnie uznane, jeśli tego chcą. Od 1 sierpnia 2001 r. do 31 października 2017 r. rejestrowano związki partnerskie. Od 1 listopada 2017 r. partnerzy tej samej płci mogą wziąć ślub. Kiedy więc para decyduje się również na ceremonię religijną, należy uznać, że zawiera małżeństwo w urzędzie stanu cywilnego.

Dlatego też niektóre katolickie koncepcje uroczystości błogosławieństwa nie obejmują przysięgi małżeńskiej: nawet jeśli nie zostałaby ona uznana w kościele, to miała miejsce już w urzędzie stanu cywilnego. Oznacza to, że to publiczne przyrzeczenie dokonane w urzędzie stanu cywilnego obowiązuje także przed Bogiem. Prośba o błogosławieństwo, z którą para zwraca się do duchownego, w tym przypadku byłaby również prośbą o błogosławieństwo dla zobowiązania podejmowanego na całe życie. Wielu teologów katolickich uważa, że ​​ich Kościół ma obowiązek nie odmawiać tego błogosławieństwa, ponieważ błogosławieństwo to nie jest błogosławieństwem Kościoła, ale błogosławieństwem Boga. I to błogosławieństwo dotyczyłoby także pary, która o nie prosi, ponieważ ta para również została stworzona i umiłowana przez Boga – także na jej wspólnej ścieżce, która jest owocem wzajemnej miłości i powinna pozwolić tej miłości wzrastać. Inni uważają, że jest to niemożliwe, ponieważ Bóg nie pobłogosławi tej parze, gdyż jego stworzenie realizuje inny plan. Ale czyż Boże błogosławieństwo nie dotyczy całego stworzenia? Czy błogosławieństwo jest własnością Kościoła, czy to on jest tylko sługą błogosławieństwa? Czy kościół powinien ograniczać błogosławieństwo Boże? Te kwestie są obecnie dyskutowane.

Udzielanie błogosławieństwa istniało jeszcze przed prawnym uznaniem związków osób tej samej płci. W tym przypadku nie chodziło tylko o błogosławieństwo: zawsze była to w jakiejś mierze publiczna przysięga partnerów (na przykład przed wspólnotą, przed przyjaciółmi i rodziną). Po tym przyrzeczeniu następowała liturgiczna prośba celebransa o Boże błogosławieństwo dla tej pary. Te uroczystości błogosławieństwa miały miejsce we wszystkich kościołach w Niemczech przed wprowadzeniem możliwości rejestracji związku partnerskiego i późniejszym otwarciem drogi do małżeństwa. Ceremonia taka nie miała jednak skutków prawnych ani w oczach instytucji kościelnych, ani państwowych. Mimo tego uroczystości te były ważne dla par, które znalazły się w takich sytuacjach.

W Niemczech z okazji Walentynek odprawiane są msze święte, w których wszystkie pary, niezależnie od tego czy żyją w małżeństwie, otrzymują błogosławieństwo, jeśli o takowe poproszą. W tym kontekście ważne jest, że to błogosławieństwo (na przykład poprzez nałożenie rąk) w przypadku par osób tej samej płci dotyczy pary, a nie tylko poszczególnych partnerów.

Obrzędy błogosławieństw są możliwe w dowolnym momencie, nawet bez udziału osób duchownych – a także, w zależności od regionu, bez urzędu stanu cywilnego, obywatelsko-prawnego uznania i ochrony danej pary. Partnerzy zawierają zobowiązanie na całe życie poprzez przyrzeczenie, a zgromadzeni proszą Boga o Jego błogosławieństwo dla pary. Mogą wybrać z tego grona osobę, która odmawia modlitwę w imieniu wszystkich. Także taka uroczystość może być bardzo ważna, zarówno dla partnerów w ich sytuacji życiowej, jak i dla ich przyjaciół i rodzin. Tylko samym sobie partnerzy nie mogą udzielić takiego błogosławieństwa, gdyż potrzebują współwyznawców. Błogosławieństwo zawsze udzielane jest bliźniemu.

Istotne jest, aby przed taką ceremonią, przed przysięgą i prośbą o błogosławieństwo, zastanowić się, co to znaczy dla zainteresowanych, czego oczekują: partnerzy, przyjaciele i rodziny, duszpasterze, pastor lub pastorka obecni na uroczystości i ich kościół. Te oczekiwania mogą się znacznie różnić. Zrozumienie i wzięcie ich pod uwagę może wpłynąć na kształt takiej uroczystości i pogłębić jej duchową treść.

Okazuje się jednak, że ​​takie uroczystości – nieuwzględnione w przepisach prawnych śluby partnerów tej samej płci – stają się czasem powodem prześladowań dokonywanych przez przedstawicieli instytucji państwowych. Chcemy myśleć o tych parach, ich przyjaciołach i krewnych i prosić Boga, który jest Bogiem życia, o Jego błogosławieństwo, aby On sam obejmował swoim błogosławieństwem także te prześladowane pary wraz z ich przyjaciółmi i krewnymi oraz wzmacniał ich miłość.

Frankfurt nad Menem, 23.11. 2019

Georg Trettin

Georg Trettin – ur. 1956 r., katolicki dyplomowany teolog świecki. W 1991 r. wraz z przyjaciółmi założył we Frankfurcie nad Menem wspólnotę dla osób homoseksualnych, która regularnie organizuje msze święte otwarte dla osób nieheteronormatywnych. Pracował jako redaktor tekstów pisanych, obecnie na emeryturze, w związku małżeńskim z lekarzem.